 |
| Justyna Kowalczyk / fot. aktivsport.pl |
|
 |
Po pasjonującej walce z Norweżką Marit Bjoergen Justyna Kowalczyk została wicemistrzynią olimpijską w sprincie techniką klasyczną. Trzecie miejsce zajęła biegnąca z kontuzją Słowenka Petra Majdić. To drugi medal olimpijski w karierze 27-letniej biegaczki z Kasiny Wielkiej - cztery lata temu w Turynie była trzecia na 30 km stylem dowolnym ze startu wspólnego.
Środowy sprint miał dać odpowiedź w jakiej formie Justyna Kowalczyk jest podczas igrzysk w Vancouver. Dwa dni wcześniej zajęła piąte miejsce w biegu na 10 km techniką dowolną i pojawiły się głosy, że rywalki, które rzadziej startowały w zawodach Pucharu Świata i skupiły się na olimpijskim treningu, są w lepszej dyspozycji. "Justysia" i jej trener Aleksander Wierietielny uspokajali. Mówili, że forma jest, ale dystans, trasa i styl nie pasowały polskiej biegaczce wszech czasów. Członkowie sztabu podkreślali z kolei, że Kowalczyk była wściekła i odgrażała się, że "jeszcze wszystkim pokaże".
I pokazała, choć Marit Bjoergen walcząca o swoje pierwsze olimpijskie złoto okazała tym razem nie do pokonania, choć kolejność na dwóch czołowych miejsca mogła być inna, gdyby nie drobny błąd Kowalczyk na ostatnim zjeździe finałowego wyścigu, kiedy pozwoliła Norweżce objąć prowadzenie.
Walka o medale w sprincie zaczęła się w eliminacjach, które miały wyłonić 30 uczestniczek głównej części zawodów. Tym razem ważne rzeczy działy się już na rozgrzewce. Najlepsza sprinterka ostatnich lat, które zrezygnowała nawet z pierwszego olimpijskiego startu, by w środę być bardziej wypoczętą, Słowenka Petra Majdić na jednym z zakrętów nie wyhamowała i wpadła w głęboki rów okalający trasę. Nie była w stanie wyjść o własnych siłach. Pojawiło się nawet podejrzenia złamania żebra, choć szybkie prześwietlenie w szpitalu nic nie wykazało.
Począwszy od eliminacji, w których była 19., Majdić startowała z grymasem bólu na twarzy. Do finału awansowała szczęśliwie, a w decydującej rozgrywce pokazała nadludzki hart ducha. Trzecie miejsce przypłaciła omdleniem na mecie.
Kowalczyk w eliminacjach pobiegła spokojnie. Z Bjoergen, która od pierwszej próby pokazywała, że w środę trudno będzie ją pokonać, przegrała o 5,3 s.
Od ćwierćfinałów rozpoczęła się już rywalizacja pucharowa. Awans do kolejnego etapu zapewniało miejsce w czołowej dwójce. Norweżka i Polka pokazywały rywalkom plecy, ich szanse na złoty medal rosły z każdym biegiem.
Finał lepiej rozpoczęła Kowalczyk, która długo prowadziła. Miała nawet pięć, siedem metrów przewagi nad rywalkami. Na ostatnim zjeździe pojechała jednak trochę za szeroko i Bjoergen wykorzystała jej błąd, obejmując prowadzenie. Dzięki temu miała lepszą pozycję przy pokonywaniu ostatniego zakrętu i wbiegnięciu finiszową prostą. Mimo ambitnego pościgu Polki i Słowenki wygrała pewnie.
W tegorocznych igrzyskach w Vancouver reprezentanci Polski zdobyli dotąd dwa medale. Oprócz Kowalczyk, na podium stanął również skoczek narciarski Adam Małysz, który był drugi w konkursie na obiekcie K-95.
Łącznie biało-czerwoni w historii startów w zimowych igrzyskach wywalczyli dziesięć medali - jeden złoty, pięć srebrnych i cztery brązowe. Jedynym mistrzem olimpijskim pozostaje skoczek narciarski Wojciech Fortuna, który triumfował w Sapporo w 1972 roku.
W Vancouver Kowalczyk czekają jeszcze dwa starty indywidualne: w biegu łączonym (2x7,5 km techniką klasyczną i dowolną) oraz na 30 km techniką klasyczną. Pozycja Fortuny zagrożona.
Czytaj więcej w Życiu Warszawy
2010-02-18 - Życie Warszawy, www.zw.com.pl /aktivpress.pl Inne dyscypliny - Sporty zimowe Inne dyscypliny - Igrzyska olimpijskie
wersja do druku |