Agnieszka Radwańska przegrała z Marią Jose Martinez-Sanchez 3:6, 4:6, a Marta Domachowska z Carlą Suarez-Navarro 3:6, 2:6. Oznacza to, że reprezentacja Polski uległa Hiszpanii i w przyszłym roku zagra w Grupie Euroafrykańskiej I Fed Cup, czyli tam, skąd awansowała po pamiętnym zwycięstwie nad Japonią w 2009 roku. Liczymy, że w przyszłym roku znów będziemy świętować awans. Hiszpania pozostaje w Grupie Światowej II.
Radwańska rozpoczęła od prowadzenia – było już 3:1 – by przegrać pierwszego seta 3:6. W drugiej partii gra toczyła się metodą „gem za gem”, aż do stanu 4:4, kiedy dwa kolejne gemy zdobyła Martinez-Sanchez. „Zagrałam słabiej niż wczoraj, a rywalka była bardziej wymagająca. Często zmieniała rotacje i tempo gry, a z takimi przeciwniczkami zawsze gra się trudno. Sama popełniłam dużo błędów, straciłam kilka gemów, w których prowadziłam. Kort miał być szybki, a okazał się jednak trochę za wolny” tłumaczyła Polka. „W pewnym sensie mecz potoczył się na odwrót niż ten sobotni z Domachowską, kiedy wyszłam na prowadzenie i pozwoliłam rywalce się dogonić. Dziś zaczęłam źle, a potem szło coraz lepiej. Byłam bardzo skoncentrowana, co bardzo pomogło zwłaszcza w moich gemach serwisowych” mówiła Martinez-Sanchez. Może pomogły jej rady od Conchity Martinez, z którą Maria Jose wymieniła smsy przed tym spotkaniem. W końcu jest kogo słuchać, bo Conchita wraz z Arantxą Sanchez-Vicario wygrywały rozgrywki Fed Cup aż pięciokrotnie. Radwańska nie miała do kogo napisać. Przed nią teraz starty w Stuttgarcie, Rzymie i Madrycie, a wreszcie Roland Garros. Trzymamy kciuki. więcej
Polskie tenisistki przegrały z Belgią w pierwszej rundzie II Grupy Światowej Pucharu Federacji i nie będą walczyć o awans do Grupy Światowej.
W pierwszym niedzielnym meczu na kort wyszły liderki Agnieszka Radwańska i Yanina Wickmayer. Ich pojedynek rozpoczął się od pięciu kolejnych gemów wygranych przez Polkę, która szybko zgarnęła seta i w drugim prowadziła już 3:0. Wydawało się, że po godzinie będziemy cieszyć się z łatwego zwycięstwa, ale nic z tego, bo spotkanie wtedy się wyrównało. Belgijka doprowadziła do tie-breaka, w którym Radwańska prowadziła już 5-2 i 6-3. Miała więc trzy meczbole, niestety wszystkie niewykorzystane. W trzecim secie walka była twarda, punkt za punkt. Było jeszcze 5:4 i serwis Radwańskiej – też na marne. Po trzech godzinach walki to Wickmayer przyszło zakończyć spotkanie na swoją korzyść. Polce pozostało rzucić rakietą ze złości – głównie na samą siebie. więcej
Po pierwszym dniu tenisowego meczu pierwszej rundy II Grupy Światowej Pucharu Federacji Polki remisuja z Belgijkami 1:1.
Pierwszy sobotni mecz Marty Domachowskiej z Yaniną Wickmayer zaczął się obiecująco – na początku Polka grała jak z nut i wygrała seta. Wymiany były krótkie, co potwierdza, że kort w hali Łuczniczka jest naprawdę szybki. Niestety, niemal równie szybki okazał się set drugi, bo Belgijka zaczęła jakoś sobie radzić z mocnymi i płaskimi piłkami. W decydującym starciu szybko wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do końca, choć trzeba przyznać, że Domachowska grała ambitnie i kilka razy była bliska odrobienia strat. Iskierka nadziei zaświtała, gdy pierwszą z piłek meczowych obroniła asem serwisowym. Niestety, iskierka szybko zgasła i było po meczu. „Z czystym sumieniem przyznaję, że zrobiłam wszystko, co mogłam. W trudnych momentach Yanina grała znakomicie, dobrze wykorzystywała moje błędy. Żałuję, że się nie udało, choć zagrałam naprawdę porządny mecz. Mam chociaż nadzieję, że zmęczyłam Yaninę przed niedzielnym starciem z Agnieszką” mówiła Domachowska. W podobny sposób wypowiadała się Wickmayer: „W pierwszym secie Marta zagrała świetnie: zmuszała mnie do błędów. Ale potem to ja zagrałam bardziej agresywnie, choć w trzeciej partii Marta miała wiele okazji na odrobienie przełamania. Doskonale wiem, że była kiedyś klasyfikowana znacznie wyżej niż obecnie, więc spodziewałam się trudnego spotkania i w ogóle nie sugerowałam się rankingiem”. więcej
Dokładnie 30 lat po awansie Wojciecha Fibaka do czołowej dziesiątki światowego rankingu Łukasz Kubot dopisał kolejny sukces do historii polskiego tenisa. Polak awansował na 89. miejsce ATP i jest drugim naszym tenisistą tak wysoko sklasyfikowanym.
Historyczny sukces Łukasz Kubot osiągnął podczas turnieju w Paryżu, w którym dzięki udanym kwalifikacjom i awansowi do II rundy turnieju zgromadził 70 punktów. Cenne punkty przesunęły go 22. pozycje i sezon zakończy wśród stu najlepszych tenisistów świata. więcej
Agnieszka Radwańska odpadła w 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju tenisowego rozgrywanego na paryskich kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. Polka rozstawiona z numerem 12. przegrała w trzech setach z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową 4:6, 6:1, 1:6.
Popularna „Isia” spotkanie z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową, z którą rozegrała już aż siedem pojedynków (bilans 4:3) rozpoczęła bardzo nerwowo. Polka popełniała mnóstwo błędów, a rywalce udało się dwukrotnie przełamać serwis Radwańskiej i ostatecznie wygrać pierwszy set 6:4.
W drugim secie do głosu szybko doszła Agnieszka Radwańska, która objęła prowadzenie 3:0 i nie pozwoliła Kuzniecowej na odrobienie strat. Wygrała seta 6:1. Niestety w decydującym secie mieliśmy powtórkę z początku spotkania. „Isia” znów grała nerwowo, a Rosjanka dzięki objęciu prowadzenia 5:0 mogła spokojnie grać w końcówce i wygrała seta 6:1. Po spotkaniu nasza najlepsza zawodniczka w historii powiedziała, że zdecydowanie był to dla niej najgorszy mecz w historii pojedynków z Kuzniecową. więcej
Zaplanowany na 16-23 maja turniej rangi WTA - Warsaw Open 2009 został przeniesiony na kort stołecznej Legii. Był to skutek nieudanych negocjacji z zarządem Warszawianki i zbyt wysokiej ceny wynajmu kortów. W imprezie zobaczymy siostry Agnieszkę i Urszulę Radwańskie.
„Niestety szefostwo Warszawianki zaproponowało zaporową cenę, które przekraczała nasze możliwości. Mam wrażenie, że to wynikało z przekonania o pozycji monopolisty, jeśli chodzi o możliwości techniczne organizacji turnieju” - powiedział dziennikarzom dyrektor turnieju Stefan Makarczyk. więcej
Balon z naszymi nadziejami przed Australian Open został nadmuchany do granic możliwości. Tym bardziej bolą wysokie porażki Agnieszki Radwańskiej i Marty Domachowskiej w I rundzie.
Ubiegłoroczne wyniki Polek w Melbourne przeszły oczekiwania wszystkich. Radwańska dotarła aż do ćwierćfinału, a Domachowska osiągnęła czwartą rundę. – W tym roku w przypadku Agnieszki udział w 1/4 finału już nie będzie zaskoczeniem. Ona celuje wyżej – uważał Wojciech Fibak. Miał ku temu podstawy. Przed imprezą w Melbourne Isia awansowała do półfinału turnieju w Sydney, w którym poległa po walce z Jeleną Dementiewą. – Lubię tu grać. Upały mi nie przeszkadzają – mówiła już w Australii.
W tej sytuacji porażkę Radwańskiej trudno zrozumieć. Co zawiodło? – Agnieszka występowała w roli faworytki, a to jej widocznie nie służy. Poza tym Bondarenko to bardzo solidna tenisistka. Isia musi wzmocnić swój serwis. Jej ojciec powinien zatrudnić jakiegoś specjalistę w tej dziedzinie. Warto też, żeby podbudowała się fizycznie. I nie chodzi mi o ciągłe chodzenie na siłownię, ale o wydolność organizmu – twierdzi trener Paweł Ostrowski. więcej
Robert Kubica zwycięzcą plebiscytu "Przeglądu Sportowego"
Robert Kubica / fot. DEM
Kierowca Formuły 1 Robert Kubica zwyciężył w 74. plebiscycie "Przeglądu Sportowego" i Telewizji Polskiej na sportowca 2008 roku. Kolejne miejsca zajęli mistrzowie olimpijscy z Pekinu - gimnastyk Leszek Blanik, kulomiot Tomasz Majewski i wioślarze z czwórki podwójnej.
Kubica w minionym roku wygrał jeden wyścig - o Grand Prix Kanady, w kilku był w ścisłej czołówce, a mistrzostwa świata zakończył na czwartej pozycji. Nagrody nie mógł odebrać osobiście. Uczynił to w jego imieniu menedżer Marcin Czachorski.
Dziesiątkę najlepszych polskich sportowców wybrali czytelnicy "PS" i telewidzowie. Nowością była możliwość oddawania głosów na czołową dziesiątkę za pomocą sms-ów jeszcze przez pierwszą godzinę uroczystej gali w Teatrze Polskim.
Kolegium redakcyjne "Przeglądu Sportowego" wyróżniło piłkarzy Lecha Poznań nagrodą drużyny roku. Nagrodę dla trenera roku odebrał szkoleniowiec wioślarskiej czwórki podwójnej - Aleksander Wojciechowski. Za imprezę roku uznano wyścig kolarski Tour de Pologne organizowany przez Czesława Langa, a statuetki dla najlepszych sportowców niepełnosprawnych otrzymały złote medalistki igrzysk paraolimpijskich - tenisistka stołowa Natalia Partyka i pływaczka Katarzyna Pawlik. więcej
- Zakończony sezon sporo mnie nauczył. W kolejnym chcę przebić się do czołowej „30“ rankingu WTA – mówi tenisistka Warszawianki. Obecnie 22-latka zajmuje w rankingu 66. miejsce. Z Martą Domachowską rozmawia Piotr Kaszubski z Życia Warszawy.
Jak pani oceni miniony rok? Rozpoczął się dla pani znakomicie – w styczniu doszła pani do IV rundy Australian Open. Później było już znaczenie gorzej. Dlaczego?
Marta Domachowska: Nie wytrzymałam trudów sezonu – tak fizycznie, jak i mentalnie. W następnym sezonie po turniejach będę się starała wracać do Warszawy i trenować, aby fizycznie wytrzymać cały rok gry. Cieszę się, że udało mi się zrealizować postawione cele – zagrałam na igrzyskach i przez długi okres zajmowałam miejsce w granicach 50. w rankingu WTA (obecnie Domachowska zajmuje 66. pozycję – przyp. red.).
Zdaje sobie pani sprawę, że przeszła pani do historii tenisa? W meczu w Seulu popełniła pani aż 25 podwójnych błędów serwisowych...
Niestety, pamiętam to doskonale. Na szczęście nie był to rekord świata, jak pisały niektóre gazety. Kilka lat temu Anna Kurnikowa, a w tym sezonie Olga Poutchkowa popełniły więcej błędów, około 30. Przed turniejem w Seulu współpracowałam z trenerem Nadii Pietrowej, który wprowadził zmiany w moim serwisie. Kompletnie się pogubiłam. Nie wiedziałam, czy mam serwować tak jak on chce, czy po swojemu. Stąd błędy. więcej
Fyrstenberg i Matkowski kończą sezon 2008 w światowej czołówce
Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski / fot. pmedia.pl
Porażką w półfinale turnieju Masters Cup 2008 w Szanghaju, który jest nieoficjalnymi mistrzostwami świata zakończyli sezon Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Polski debel w historycznym spotkaniu przegrał 4:6, 4:6 z amerykańską parą Bob Bryan - Mike Bryan.
W prestiżowym Masters Cup Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski wystąpili po raz drugi w karierze. Pierwszy raz do grona ośmiu najlepszych debli sezonu zakwalifikowali się w 2006 roku. Jednak edycja 2008 okazała się historyczna.
W pierwszej fazie odnieśli dwa zwycięstwa: nad Czechem Lukasem Dlouhym i Leanderem Paesem z Indii (nr 6.) oraz nad Szwedem Jonasem Bjoerkmanem i Kevinem Ullyettem z Zimbabwe (4.). Był to ostatni mecz Bjoerkmana, który w ten sposób zakończył 17- letnią karierę.
Półfinałowym rywalem naszych deblistów była rozstawiona z numerem 1 amerykańska para Bob Bryan - Mike Bryan. Polscy kibice liczyli na powtórkę z przed dwóch tygodni, gdy Mariusz i Marcin pokonali ich w super tie-breaku 10:5 w meczu drugiej rundy turnieju Masters Series w Paryżu. Niestety w Szanghaju lepsi byli amerykanie, którzy wygrali dzięki skuteczności pierwszego podania - na poziomie 83 proc. przy 44 proc. Polaków. więcej